Content

Szukaj w blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty
26 komentarze

Po śmierci stajemy się aniołami?

tytuł: Pocałunek anioła
autor: Elizabeth Chandler
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
liczba stron: 225
moja ocena: 5/10

Wampiry, wilkołaki, zombie i oczywiście anioły to ostatnio najpopularniejsze motywy w literaturze młodzieżowej. Pocałunek anioła, jak sama nazwa wskazuje opowiada o tych ostatnich nadprzyrodzonych stworzeniach. Jest to pierwsza część serii, napisanej przez Elizabeth Chandler.

Ivy wiedzie życie, zwyczajnej nastolatki, ale na jej drodze staje Tristan, gwiazda szkoły, najlepszy pływak, w dodatku niesamowicie przystojny. Niejedna dziewczyna marzy, by na nią spojrzał, ale chłopak swoją miłością obdarza właśnie Ivy. Niestety na drodze młodej miłości staje wypadek samochodowy, w którym Tristan traci życie...

Ostatnio trafiam ciągle na przeciętne książki, czy to ze mną jest coś nie tak, czy może coś się stało z powieściami? Ich poziom tragicznie spadł, czy ja jestem bardziej wybredna? Pocałunek anioła to(jak już wcześniej wspomniałam) pierwszy tom serii, miała ona początkowo składać się z czterech części, ale rozrosła się i w tym roku odbyła się premiera szóstej i ostatniej książki cyklu.
Powieść pełni raczej rolę wprowadzenia do całej historii, wyjaśnia dlaczego i w jaki sposób główny bohater staje się postacią nadprzyrodzoną, czego nie pokazuje wielu autorów, za co pani Chandler należy się duży plus. Książka jest pisana bardzo prostym językiem, nie powinien on sprawić problemu młodszej młodzieży, jeżeli chodzi natomiast o starszego czytelnika, nadaje się dla tych, którzy poszukują lżejszej literatury. Niestety muszę przyznać, że zawiodłam się na postaciach, które były niedopracowane, czego w książkach po prostu nienawidzę, sprawia to, że trudno jest mi sobie je wyobrazić, a co dopiero zapamiętać. Moim zdaniem Pocałunek anioła nie wyróżnia się szczególnie na tle innych powieści młodzieżowych z gatunku paranormal romance.

Spodziewałam się czegoś lepszego po tej lekturze, a dostałam jedną z wielu typowych młodzieżówek, poruszającą temat paranormalnej miłości. Na dzień dzisiejszy nie zamierzam kontynuować serii, ale może kiedyś przyjdzie mi na to ochota? Kto wie.
23 komentarze

Fantastyka + druga wojna światowa - mieszanka wybuchowa czy niewypał?

tytuł: Mroczna geneza
autor: Ian Tregillis
wydawnictwo: MAG
liczba stron: 420
moja ocena: 5/10

Na okładce powieści możemy przeczytać rekomendację George'a R.R. Martina, pisarza, którego zna chyba każdy, o autorze Mrocznej Genezy powiedział on po prostu: Niesamowity talent. Ale mimo prostoty wypowiedzi, to właśnie jego słowa skusiły mnie do sięgnięcia po tę powieść.

Niemieccy żołnierze są czymś więcej niż tylko ludźmi - znaleziony przez agenta Rayboulda Marsha, fragment filmu pokazuje, że Niemcy potrafią robić nadprzyrodzone rzeczy - przechodzić przez ściany, czy też wzniecać pożary na odległość.

Fantastyka + druga wojna światowa - mieszanka wybuchowa czy niewypał? Niestety, albo i stety, ani to, ani to, moim zdaniem, pomimo sporych oczekiwań, dostałam naprawdę przeciętną książkę, która nie rzuciła mnie na kolana.
Powieść jest skierowana raczej do starszej młodzieży, napisana nieco trudniejszym językiem niż typowe młodzieżówki. Jednym z minusów książki jest powolne rozwijanie się fabuły, muszę przyznać, że nieźle się męczyłam podczas czytania początkowych rozdziałów.
Szczerze powiedziawszy liczyłam na coś więcej, niż zwykłe czytadło, które nie zapisze się w mojej pamięci na długo - druga wojna światowa to jeden z moich ulubionych historycznych tematów, a fantastyka jest gatunkiem książek, po który najczęściej sięgam. Szkoda, że z takiego połączenia nie wyszło nic lepszego.

Pomysł autora był świetny, szczególnie że teraz, kiedy na rynku żądzą książki o wampirach oraz dystopie, Ian Tregillis postanowił spróbować czegoś nowego.
Mrocznej genezy nie odradzam ani nie polecam - przeczytajcie i sami się przekonajcie, czy wam przypadnie do gustu. Wydaje mi się, że książka ma szansę na zebranie większego grona fanów, jeżeli trafi w ręce odpowiednich czytelników.
29 komentarze

Śledztwo z głosami zza światów w tle

Tytuł: Niewidzialne
autor: Heather Graham
wydawnictwo: G+J Książki
liczba stron: 331
moja ocena: 5/10

Wiekowy zajazd owiany legendą przyciąga wielu pasjonatów starych historii i poszukiwaczy skarbów. W San Antonio przed laty doszło do tragicznego wydarzenia. Z niewiadomego powodu młoda dziewczyna imieniem Rose została zamordowana. Krążą plotki, że przyczyną śmierci mógł być zaginiony klejnot. Miejsce jej zbrodni, czyli pokój w hotelu, który niedawno został nabyty i odnowiony przez niejaką Sandy Holly, wzbudza jeszcze większą ciekawość, kiedy jedna z goszczących w nim osób ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, zostawiając po sobie rozbryzganą na całe wnętrze krew. Wkrótce wychodzi na jaw, że w San Antonio już od jakiegoś czasu znikają kobiety. Wszystkie łączy pewna niesamowitość. Potrafią, w czasie seansów spirytystycznych i nie tylko, połączyć się z duchami przodków. W celu rozwikłania zagadki w mieście formułuje się grupka specjalistów, a wśród nich główni bohaterowie Kelsey i Logan, którzy także mogą poszczycić się niebywałymi umiejętnościami.

Opis kuszący, nieprawdaż? Ale w tym momencie głosik w głowie podsuwa mi pewne zdanie : never judge a book by its cover.
Ileż w tym prawdy! Intrygująca okładka, ciekawy opis. Sięgnęłam w nadziei na naprawdę dobry, pełen zwrotów akcji utwór, niestety - rozczarowałam się.

Pamiętacie moją złotą zasadę na udany kryminał (wspominałam o niej przy okazji recenzji "Dochodzenia")? Jeśli nie, to przypomnę ją szybciutko! Otóż czytając, prowadzę swoje własne śledztwo, staram się wytypować kto moim zdaniem jest mordercą. Uda się = książka przeciętna, schematyczna, przewidywalna, słowem - nuda. Nie uda się = zaskoczenie, niespodziewany zwrot akcji, w dwóch słowach - lubię to! Oczywiście czasem zdarza mi się odstąpić od tej reguły, ale przypadek musi być naprawdę wyjątkowy.

"Niewidzialne" niestety niczym mnie nie zaskoczyło, samej udało mi się rozwiązać zagadkę i myślę, że Wam również nie sprawiłoby to problemu. Jeśli macie ochotę na coś lekkiego, nie wymagającego skupienia i nie wnoszącego do waszego życia kompletnie niczego... ta książka sprawdzi się doskonale. Śledztwo rozwijające się w żółwim tempie, przewidywalne zakończenie, brak wyraźnych zwrotów akcji. Do tego wątek miłosny, jak dla mnie, przeraźliwie nudny. Czyta się szybko, to fakt, ale może dlatego, że chcesz po prostu wreszcie skończyć tę książkę i zabrać się za coś innego?

W gruncie rzeczy książka nie była zła. Była po prostu przeciętna. Nie spełniła moich oczekiwań. Być może oczekiwałam zbyt wiele? W myślach przeprowadziłam ze sobą rozmowę na jej temat. I wiecie do jakiego doszłam wniosku? Ta książka może być całkiem fajna, pod warunkiem że ktoś miał małą styczność z kryminałami. Na początek, w sam raz!

Ciekawią mnie Wasze opinie, ktoś już czytał "Niewidzialne" ?
20 komentarze

Jaką tajemnicę kryje w sobie testament Eleonory?

 tytuł: Testament Eleonory
autor: Artur Daniel Grabowski
wydawnictwo: Oficynka
moja ocena: 5/10
liczba stron: 258


Frankfurt nad Menem? Czemu nie? Myślę sobie, czytając opis ksiązki "Testament Eleonory". Razem z głównym bohaterem, młodym dziennikarzem Thomasem Michelem, wyruszam w podróż do miejscowości, w której mieszkała bliska przyjaciółka jego rodziny -Eleonora von Albertstein. Kobieta ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, jedyne co po niej zostaje to testament i tajemnica ukryta w liście do Thomasa. Liście, który podobno ma całkowicie odmienić jego życie. I tutaj pragnę zachęcić was do chwili refleksji. Panie i Panowie, co Waszym zdaniem kryje ten list? Zanotujcie pierwszą myśl, przypuszczam, że odgadnięcie prawdy nie sprawi wam żadnego problemu. Książka jest banalna, momentami wręcz naiwna. To bajka dla dzieci o wielkich zamczyskach, zamieszkiwanych przez duchy dawnych właścicieli. Gdyby nie kompletnie niepotrzebne wstawki erotyczne, można by polecić dzieciakom, które lubią zagadki w stylu Pana Samochodzika. Brak jakichkolwiek zwrotów akcji, praktycznie żadnego śledztwa! Niejaki komisarz Schultz pojawia się epizodycznie, robiąc zaledwie powierzchowne oględziny miejsca zbrodni, zakończone wnioskiem : "I dalej nie wiemy,co się tak naprawdę stało". A zamiast przesłuchiwać świadków i szukać mordercy, oddaje się flirtom z uroczą panią patolog, która ma jego zaloty w głębokim poważaniu. Niesamowicie prosty język sprawia, że książkę czyta się wyjątkowo szybko. Lekka lektura na weekend, dla niezbyt wymagającego czytelnika, przerywnik pomiędzy ambitniejszymi pozycjami - jak najbardziej.
Niestety im bliżej końca tym bardziej działała mi na nerwy, co tylko wpłynęło na spadek jej oceny końcowej.
38 komentarze

Przez przypadek.

tytuł: Przypadek sprawił
autor: Barbara Rybałtowska
wydawnictwo: Axis Mundi
moja ocena: 5/10

Przypadek sprawił to książka, którą chciałam przeczytać, ponieważ bardzo zaintrygował mnie jej opis, miał w sobie coś tajemniczego, co przyciągnęło mnie do tej pozycji.
Ewa ma uporządkowane życie, jednak po dramatycznych wydarzeniach, kobieta wraca pamięcią do tragedii, która miała miejsce wiele lat temu - niewyjaśnionej śmierci siostry.
Lekturę rozpoczęłam z ogromnym zapałem i chęciami, skończyłam jednak niestety nieco znudzona. Pomimo że powieść czytało się całkiem przyjemnie, miałam wrażenie, że jej większa część jest o niczym, była jak zwykła obyczajowa książka, przedstawiająca losy rodzinne. Tajemnica, którą tak bardzo chciałam poznać zniknęła gdzieś, ukryta pod opowiastkami z życia bohaterów, momentami nudnymi.
Liczyłam na inną książkę, miałam nadzieję, że będzie trzymać mnie w napięciu - niestety okazała się bardzo przeciętna - nie zachwyciła mnie, ale też nie usnęłam podczas czytania. Pomimo tego, sądzę, że dla czytelników lubiących powieści obyczajowe byłaby strzałem w dziesiątkę.
A wy czytaliście tę książkę?
22 komentarze

Zombie, tajemnice, podróże w czasie.

tytuł: Odmiana przez przypadki
autor: Michał Puczyński
wydawnictwo: Novaeres
moja ocena: 5/10

Książka składa się z sześciu krótkich opowiadań: Mateusz żywych trupów, Odmiana przez przypadki, Weekend z wżurkami, Baśka, Skrobacz i Galaktyczne mrówki. Każde z nich jest inne i zawiera elementy fantastyczne. Można w nich znaleźć zombie, wehikuł czasu czy też stworzenia nie z tej ziemi.
Do powieści przyciągnęła mnie głównie jej ciekawa komiksowa okładka oraz intrygujący opis.
Ze względu na swoją objętość Odmiana przez przypadki jest raczej lekturą na jeden wieczór. Moim zdaniem ten zbiór opowiadań nie wyróżnia się niczym specjalnym, jest po prostu zwyczajną, przeciętną książką. Niestety bardzo raziły mnie w niej wulgaryzmy. Są powieści, w których one nie przeszkadzają, a wręcz dodają klimatu. Sądzę jednak, że w tej  były niepotrzebne, sprawiały, że podczas czytania miałam wrażenie, jakby autor wciskał je na siłę w zdania.
Jeżeli chodzi o plusy to książka na pewno nikogo nie zanudzi, każde opowiadanie jest naprawdę krótkie, a pomysły autora są całkiem ciekawe.
A wy czytaliście tę książkę?
26 komentarze

Broniąc historii.

tytuł: Straż
autor: Marianne Curley
wydawnictwo: Jaguar
moja ocena: 5/10

Książkę po prostu wzięłam z półki w bibliotece, ponieważ po przeczytaniu opisu wydała mi się ciekawa. Trochę zwlekałam z jej przeczytaniem, ale w końcu to zrobiłam i co się okazało?
Ethan jest nastolatkiem, który prowadzi podwójne życie - oprócz normalnego chodzenia do szkoły jest także agentem Straży, która ma za zadanie chronić historię. Chłopak dostaje nowe zadanie - staje się nauczycielem i musi wyszkolić do walki o historię siostrę jego byłego przyjaciela.
Straż jest bardzo lekką powieścią dla początkujących czytelników, czyta się ją dosyć szybko, ale niestety mnie nie zachwyciła. Niektóre niedociągnięcia rażą w oczy, momentami jest zwyczajnie nudna, może innym spodoba się bardziej, ale jak dla mnie nie zasługuje ona na wyższą ocenę niż słaba trójka. Kolejne tomy tej serii raczej sobie odpuszczę.
A wy czytaliście tę książkę?

Czytelnicy:

Facebook

Było tu...

Przenieś się w czasie:

Kaśka podrywaczka - Marta Fox

Zaglądam:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Wina Gwen Frost

Czwarta część serii Akademia Mitu.

Przed moimi oczyma mignęła twarz – najpotworniejsza, jaką kiedykolwiek ujrzałam. Mimo że ze wszystkich sił starałam się zapomnieć o tym, co się stało, widziałam go wszędzie. To był Loki – bóg złoczyńca, którego uwolniłam wbrew własnej woli. Powinnam była zgadnąć, że moja pierwsza prawdziwa randka z Loganem Quinnem zakończy się kompletną porażką. Gdybyśmy wpadli w zasadzkę żniwiarzy albo wdali się w jakąś przypadkową bójkę, byłabym mniej zaskoczona. Ale dać się aresztować podczas popijania kawy w modnej knajpie?Tego nie przewidziałam. Zostałam oskarżona o dobrowolne udzielenie pomocy żniwiarzom w uwolnieniu Lokiego z więzienia – a osobą, która prowadzi przeciw mnie rozprawę jest Linus Quinn, ojciec Logana. Najgorsze, że niemal wszyscy w akademii uważają mnie za winną tej zbrodni. Jeśli mam z tego wyjść cało i zdrowo, muszę się sama zatroszczyć o obronę…

Książka w mieście