Content

Szukaj w blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historical fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historical fiction. Pokaż wszystkie posty
23 komentarze

Fantastyka + druga wojna światowa - mieszanka wybuchowa czy niewypał?

tytuł: Mroczna geneza
autor: Ian Tregillis
wydawnictwo: MAG
liczba stron: 420
moja ocena: 5/10

Na okładce powieści możemy przeczytać rekomendację George'a R.R. Martina, pisarza, którego zna chyba każdy, o autorze Mrocznej Genezy powiedział on po prostu: Niesamowity talent. Ale mimo prostoty wypowiedzi, to właśnie jego słowa skusiły mnie do sięgnięcia po tę powieść.

Niemieccy żołnierze są czymś więcej niż tylko ludźmi - znaleziony przez agenta Rayboulda Marsha, fragment filmu pokazuje, że Niemcy potrafią robić nadprzyrodzone rzeczy - przechodzić przez ściany, czy też wzniecać pożary na odległość.

Fantastyka + druga wojna światowa - mieszanka wybuchowa czy niewypał? Niestety, albo i stety, ani to, ani to, moim zdaniem, pomimo sporych oczekiwań, dostałam naprawdę przeciętną książkę, która nie rzuciła mnie na kolana.
Powieść jest skierowana raczej do starszej młodzieży, napisana nieco trudniejszym językiem niż typowe młodzieżówki. Jednym z minusów książki jest powolne rozwijanie się fabuły, muszę przyznać, że nieźle się męczyłam podczas czytania początkowych rozdziałów.
Szczerze powiedziawszy liczyłam na coś więcej, niż zwykłe czytadło, które nie zapisze się w mojej pamięci na długo - druga wojna światowa to jeden z moich ulubionych historycznych tematów, a fantastyka jest gatunkiem książek, po który najczęściej sięgam. Szkoda, że z takiego połączenia nie wyszło nic lepszego.

Pomysł autora był świetny, szczególnie że teraz, kiedy na rynku żądzą książki o wampirach oraz dystopie, Ian Tregillis postanowił spróbować czegoś nowego.
Mrocznej genezy nie odradzam ani nie polecam - przeczytajcie i sami się przekonajcie, czy wam przypadnie do gustu. Wydaje mi się, że książka ma szansę na zebranie większego grona fanów, jeżeli trafi w ręce odpowiednich czytelników.
18 komentarze

Czy Atlantyda naprawdę istniała?

tytuł: Kakrachan
autor: Olis Nari Lang
wydawca: Azyl
liczba stron: 590
moja ocena: 8/10

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Azyl miałam okazję przeczytać Kakrachan - debiutancką powieść polskiego autora, który ukrywa się pod pseudonimem Olis Nari Lang.
Książka opowiada o młodej Dalemie, jest ona w 17 cyklu życia, nastolatka dowiaduje się o różnych tajemniczych budowlach i przedmiotach. Czy dziewczynie uda się odkryć ich tajemnice?
Kakarachan jest pełen zagadek i niedopowiedzeń, to pierwsza powieść z gatunku historical fiction, jaką miałam okazję przeczytać - mam nadzieję, że jeszcze nie jeden taki tom wpadnie w moje ręce. Pomimo dosyć sporej liczby stron, książkę czyta się szybko i przyjemnie, nawet czcionka, która do największych nie należy, nie jest w stanie zatrzymać ciekawości czytającego. Jeżeli chodzi o samo wydanie powieści, to moim zdaniem jej największym minusem są białe strony, które jako jedyne przekonały mnie, do oderwania się co jakiś czas od lektury. Pierwszy tom serii Atlanci wciąga czytelnika, kiedy przeczyta się kilka pierwszych stron, trudno jest go odłożyć.
Muszę przyznać, że ostatnio jeżeli chodzi o polskich autorów trafiam głównie na perełki i jedną z nich jest właśnie Kakrachan.
Zdecydowanie polecam, uważam, że książka jest warta przeczytania. Myślę, że wiele osób zachwyci się tą pozycją.

Siedzieli blisko siebie, ramię w ramię, popijali świeże mleko i  - co było chyba bardzo rzadkie - nie myśleli zbyt wiele. Dla Dalemy tak właśnie wyglądało szczęście.

A wy czytaliście tę książkę?

Czytelnicy:

Facebook

Było tu...

Przenieś się w czasie:

Kaśka podrywaczka - Marta Fox

Zaglądam:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Wina Gwen Frost

Czwarta część serii Akademia Mitu.

Przed moimi oczyma mignęła twarz – najpotworniejsza, jaką kiedykolwiek ujrzałam. Mimo że ze wszystkich sił starałam się zapomnieć o tym, co się stało, widziałam go wszędzie. To był Loki – bóg złoczyńca, którego uwolniłam wbrew własnej woli. Powinnam była zgadnąć, że moja pierwsza prawdziwa randka z Loganem Quinnem zakończy się kompletną porażką. Gdybyśmy wpadli w zasadzkę żniwiarzy albo wdali się w jakąś przypadkową bójkę, byłabym mniej zaskoczona. Ale dać się aresztować podczas popijania kawy w modnej knajpie?Tego nie przewidziałam. Zostałam oskarżona o dobrowolne udzielenie pomocy żniwiarzom w uwolnieniu Lokiego z więzienia – a osobą, która prowadzi przeciw mnie rozprawę jest Linus Quinn, ojciec Logana. Najgorsze, że niemal wszyscy w akademii uważają mnie za winną tej zbrodni. Jeśli mam z tego wyjść cało i zdrowo, muszę się sama zatroszczyć o obronę…

Książka w mieście