Content

Szukaj w blogu

54 komentarze

Wiem, czego nie wiem, ale nie wiem, jak się tego dowiedzieć.

Tytuł tytułem, a kiwi kiwi.

Ale zaczynając od tego nieszczęsnego tytułu. Od dwóch dni próbuję się dowiedzieć jak zrobić, yyy... eee... dobra, tego rąbka tajemnicy uchylę pod koniec tekstu, żebyście się trochę pogłowili albo, co bardziej niecierpliwi, zjechali na dół i dowiedzieli się wcześniej, więc nazwijmy to na razie CZYMŚ.

Od dwóch dni, przeszukałam internety wzdłuż i wszerz, wypytałam wszystkich znajomych i nikt nic nie wie. Po wpisaniu w góglach zapytania, które wydaje mi się właściwe, wyskakuje kilka stron, blogów i tym podobnych rzeczy, ale kiedy na nie wchodzę, to mam wrażenie, że osoba, która to pisała w ogóle mnie nie rozumie i pisze o jednorożcach skaczących po chmurkach na niebie.




W tym momencie uświadomiłam sobie, że:
a) albo jestem głupia
b) albo to jest mega tajne i powinnam się zgłosić do jakichś megatajnych służb od CZEGOŚ
c) albo po prostu nie umiem szukać





I w obecnie zaistniałej sytuacji mam także kilka opcji do wyboru:
a) zawinąć się w koc, który ochroni mnie przed wszechświatem i płakać z bezradności
b) iść na specjalistyczne leczenie, do specjalisty, który zajmuje się ludźmi, którzy nie umieją znaleźć CZEGOŚ
c) zapytać was
 
I w tym przypadku wybrałam opcję c:
A tajemnicze pytanie brzmi: Czy ktoś z was ma jakieś pojęcie na temat tego, jak samodzielnie można stworzyć stronę internetową(i tu nie mówię o czymś na bazie wordpressa, tylko czymś więcej)?
19 komentarze

Rzecz o moim smutnym komputerze.

Jedni pewnie zauważyli, inni nie.
Jedni pewnie się przejęli, inni nie.
No nic, ale powiedzmy sobie szczerze, pusto tutaj, nie ma mnie. Ale żyję! Spokojnie, spokojnie, jestem wciąż wśród żywych, ciałem, nie duchem. Mam depresję, ciągle o nim myślę, nie mogę przestać, nie mogę zapomnieć. Byliśmy idealnym duetem. Ja i on. Zawsze. Teraz zostałam tylko ja, wpatrzona w sufit, myśląca o niczym, jedząc słodycze na potęgę. Marny mój los.

A wszystko zaczęło się jakiś czas temu, był przy mnie, ale czasem odpływał, na chwilę, na dwie na dłużej, po prostu się wyłączał.
Raz.
Drugi.
Trzeci.
Dziesiąty.
Dwudziesty.
Któryś tam.
Aż w końcu BUM. Wyłączył się i już nie włączył, przestał oddychać, dźwięk jego małego wentylatorka przestał umilać moją każdą wolną chwilę. Ale miałam dzięki temu dużo czasu na myślenie i... oglądanie telewizji.

Podsumowując: komputer zdechł. I cóż miałam zrobić? Starałam się jak mogłam, by zorganizować nowy. Ale to nie jest takie hop-siup. Przynajmniej nie w moim przypadku.
Dlatego pewnie potraficie sobie wyobrazić, jak wielki uśmiech zagościł na mojej twarzy, gdy wczoraj dnia 30 kwietnia 2014 roku dostałam w swoje, trzęsące się(na jego widok), rączki piękny, nowiutki, pachnący laptop.

Wracam do was.

Mam nadzieję, że się cieszycie.

Ale teraz będzie trochę inaczej, chciałabym urozmaicić bloga, pokazać wam coś więcej z mojego życia, niż tylko książki, które czytam. ZA czy PRZECIW?

Czytelnicy:

Facebook

Było tu...

Przenieś się w czasie:

Kaśka podrywaczka - Marta Fox

Zaglądam:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Wina Gwen Frost

Czwarta część serii Akademia Mitu.

Przed moimi oczyma mignęła twarz – najpotworniejsza, jaką kiedykolwiek ujrzałam. Mimo że ze wszystkich sił starałam się zapomnieć o tym, co się stało, widziałam go wszędzie. To był Loki – bóg złoczyńca, którego uwolniłam wbrew własnej woli. Powinnam była zgadnąć, że moja pierwsza prawdziwa randka z Loganem Quinnem zakończy się kompletną porażką. Gdybyśmy wpadli w zasadzkę żniwiarzy albo wdali się w jakąś przypadkową bójkę, byłabym mniej zaskoczona. Ale dać się aresztować podczas popijania kawy w modnej knajpie?Tego nie przewidziałam. Zostałam oskarżona o dobrowolne udzielenie pomocy żniwiarzom w uwolnieniu Lokiego z więzienia – a osobą, która prowadzi przeciw mnie rozprawę jest Linus Quinn, ojciec Logana. Najgorsze, że niemal wszyscy w akademii uważają mnie za winną tej zbrodni. Jeśli mam z tego wyjść cało i zdrowo, muszę się sama zatroszczyć o obronę…

Książka w mieście