Content

Szukaj w blogu

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

11 lipca 1981 roku

tytuł: Co wylądowało w lesie Rendlesham?
autor: Mateusz Kudrański
liczba stron: 400
moja ocena: 9/10

Kiedy zobaczyłam w sieci zapowiedź tej książki - pomyślałam, że to coś idealnego dla mnie, miałam ogromną chęć, aby zapoznać się z tą powieścią i udało mi się, przywędrowała do mnie od samego autora.
11 lipca 1981 roku zaczyna się jak normalny dzień, czwórka przyjaciół trenuje biegając po lesie, nastolatkowie nie spodziewają się, że niebawem ich życie obróci się do góry nogami.
Na ulicach można spotkać sparaliżowanych ludzi. W polach pojawiają się piktogramy. Zwierzęta szaleją. Rzeki się zatrzymują. Wrogowie stają się przyjaciółmi.
Powieść wciąga już od pierwszych stron, tajemnica goni tajemnice, a czytelnik pragnie je wszystkie rozwikłać!
Książka skrywa fantastyczną, pełną zwrotów akcji historię, napisaną ze szczyptą humoru oraz uzupełnioną wątkiem miłosnym.
Co wylądowało w lesie Rendlesham? jest powieścią na bardzo przyzwoitym poziomie, przez co trudno uwierzyć, że jest ona debiutem autora. Podczas lektury warto zwrócić uwagę na ciekawe i oryginalne ilustracje, które można znaleźć w każdym rozdziale.
                                                                     Świetna powieść dla każdego, szczególnie na wakacje!
                               A wy czytaliście tę książkę?

54 komentarze:

  1. Ja przeczytałam jedynie fragment, ale nie przypadł mi do gustu przez ten cały slang ("ale urwał" itp). Nie wiem, czy to książka dla mnie. Opinie są pozytywne, ale ja chyba nie sięgnę. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i na uwagę zasługuje fakt, że z tego co widzę, książka jest pięknie wydana.

      Usuń
    2. Taki slang jest tylko na początku powieści, później już pojawia się sporadycznie. To prawda - książka jest świetnie wydana, do tego ma twardą oprawę! :)

      Usuń
    3. Właśnie ten slang mnie odrzucił. Niby sama się takim posługuję, ale nie oczekuję takiego słownictwa w książce. Świetnie, że później robi się nieco 'poważniej', jeśli chodzi o język.

      Usuń
    4. Cieszę się, że później nie ma tego już tak często. Pewnie autor po prostu chciał dać nam odczuć, że mamy do czynienia z nastolatkami. Nie lubię tego w książkach, ale w rozmowie ze znajomymi też wcale mnie to nie razi.
      Uwielbiam książki w twardej oprawie! To już jest plus tego wydania, postarano się, aby wszystko wyglądało jak należy. :)

      Usuń
    5. A wbrew pozorom książka nie jest gruba. Dziwię się, czemu wydano ją w twardej oprawie, ale tak dużo ładniej się prezentuje. :)

      Usuń
    6. Na pewno dużo ładniej. 400 stron to rzeczywiście nie tak dużo, życzyłabym sobie żeby grubsze książki na mojej półce były w twardej oprawie... ale np. "Dzieci Hurina" mam w twardej i nie wyobrażam sobie inaczej, a książka jest cienka. No ale to Tolkien. :P

      Usuń
    7. Niektóre książki po prostu muszą być w twardej oprawie. :)

      Usuń
    8. A żebyś wiedziała! Wszelkich klasyków etc., nie wyobrażam sobie w miękkiej. :)

      Usuń
    9. Oj tam, w miękkiej też może być, byle porzadnie oprawiona folią ;)

      Usuń
    10. Na mojej półce mam prawie każdą oprawioną, ale do czytania prawie zawsze zdejmuje :P

      Usuń
    11. Ja nie oprawiam książek - po prostu dbam o nie, kładę na odpowiedniej półce i nawet zdarza się, że je odkurzam ;)

      Usuń
    12. Ksiazki odkurzam regularnie :P czesto tez zmieniam ich ulozenie na polce :)

      Usuń
  2. Czytałam opis i fragment, ale nic nie przypadło mi do gustu. Natomiast zachwycałam się ilustracjami, które były proste, ale ładne i oryginalne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilustracje mnie również się spodobały. Proste, fakt, ale mają jakiś swój klimat. :)

      Usuń
    2. Chociaż ja i tak wolę ilustracje Dominika Brońka. :)

      Usuń
    3. Tak, jego ilustracje są bardzo dopracowane i mają to "coś". Aż tak z ciekawości przeglądnęłam prace innych grafików FS i też dają radę, ale od ilustracji pana Dominika bije niesamowity klimat.

      Usuń
    4. Jego grafiki najczęściej pojawiają się w książkach FS. Jednak do np. Paskudy Magdaleny Kozak nie chciałabym jego ilustracji, gdyż są zbyt mroczne. :)

      Usuń
    5. Haha, no tak, taki styl nie pasuje do każdej lektury. :)

      Usuń
    6. Wow, naprawdę fajne te ilustracje, mozna znaleźć w internecie ;)

      Usuń
  3. Zazzdroszczę iż udało Ci sie powieść dostać od samego autora. Ja sama mam na nią wielką ochotę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam na LC. I byłam dość zafascynowana, ale mi później przeszło i o niej zapomniałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej daruję sobie tą ksiażkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie. Wprawdzie teraz mam co czytać, ale w wolnym czasie chętnie skuszę się na powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. To od początku mnie nie interesowało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem bardzo ciekawa tej książki, mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać :)

    Pozdrawiam.
    Kinga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem zaintrygowana:) Chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Chodzi już za mną ta książka od jakiegoś czasu, muszę w końcu po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna książka! Muszę ją przeczytać. :)
    Jak Ty to robisz, że zawsze wynajdujesz takie perełki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego potrzeba kilku czynników: czas, chęci + dodawanie zapowiedzi na portalu o książkach. ;p
      Cieszę się bardzo, że zachęcam czytelników bloga do tych perełek, bo są naprawdę godne uwagi!

      Usuń
    2. A my dziękujemy, że poświęcasz swój czas, żeby przybliżyć nam takie perełki ;)

      Usuń
  12. pierwszy raz widzę-interesująca pozycja

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze przychylnym okiem patrzę na debiuty pisarskie. Jakoś lepiej się czuję, że dołożyłam trochę grosza młodemu pisarzynie, bo wiem jak trudno jest zacząć tą przygodę i zostać zauważonym:) Chętnie dorwałabym tą książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytalam, ale zachecilas mnie do takiego stopnia, ze dodam ją do listy must read :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, jednak recenzja jest największym bodźcem do kupna :)

      Usuń
    2. Dla mnie największym bodźcem jest zawsze samodzielne zpoznanie się z powieścią - recenzje nie zawsze są trafne i potrafią zwodzić ;)

      Usuń
    3. I mówię rzecz jasna o recenzjach ogółem z internetu, bo pojawia się ich bardzo wiele i różnią się od siebie ;)

      Usuń
    4. No niby tak, choc na recenzjach z tego bloga jeszcze nigdy się nie zawiodłam :)

      Usuń
  15. Owszem, czytałam :) Miałam przyjemność przeczytać ją przed premierą i naprawdę poza drobnymi mankamentami, bardzo dobrze wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja czytam i mam nadzieję, że też mi się spodoba- jak na razie wciąga ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to po lekturze napisz kilka zdań. :)

      Usuń
    2. Czekam na recenzję na twojej stronie. :)

      Usuń
  17. Polski autor- niee, to nie dla mnie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Justyną, nie można tak się odcinać :D

      Usuń
    2. Warto zaryzykować dla ojczystej literatury ;)

      Usuń
    3. Ja przeczytam, moze w bilbliotece bedzie..

      Usuń
  18. Ta okładka kojarzy mi się z Harrym Potterem.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za odwiedzenie bloga. : )
Jeżeli zostawisz po sobie ślad na pewno Cię odwiedzę.

Czytelnicy:

Facebook

Było tu...

Przenieś się w czasie:

Kaśka podrywaczka - Marta Fox

Zaglądam:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Wina Gwen Frost

Czwarta część serii Akademia Mitu.

Przed moimi oczyma mignęła twarz – najpotworniejsza, jaką kiedykolwiek ujrzałam. Mimo że ze wszystkich sił starałam się zapomnieć o tym, co się stało, widziałam go wszędzie. To był Loki – bóg złoczyńca, którego uwolniłam wbrew własnej woli. Powinnam była zgadnąć, że moja pierwsza prawdziwa randka z Loganem Quinnem zakończy się kompletną porażką. Gdybyśmy wpadli w zasadzkę żniwiarzy albo wdali się w jakąś przypadkową bójkę, byłabym mniej zaskoczona. Ale dać się aresztować podczas popijania kawy w modnej knajpie?Tego nie przewidziałam. Zostałam oskarżona o dobrowolne udzielenie pomocy żniwiarzom w uwolnieniu Lokiego z więzienia – a osobą, która prowadzi przeciw mnie rozprawę jest Linus Quinn, ojciec Logana. Najgorsze, że niemal wszyscy w akademii uważają mnie za winną tej zbrodni. Jeśli mam z tego wyjść cało i zdrowo, muszę się sama zatroszczyć o obronę…

Książka w mieście