Content

Szukaj w blogu

wtorek, 3 grudnia 2013

Jak ucztują bohaterzy „Pieśni Lodu i Ognia”?

tytuł: Uczta lodu i ognia
autor: Chelsea Monroe-Casse, Sariann Lehrer
wydawnictwo: Literackie
liczba stron: 235
moja ocena: 8/10

Jak już niedawno wspomniałam uwielbiam nowe wyzwania i jednym z nich jest zrecenzowanie książki kucharskiej - na pierwszy ogień poszła Uczta Lodu i Ognia, z którą miałam nadzieję pysznie spędzić czas.

Książka została stworzona przez Chealsea Monroe-Casse i Sariannę Lehrer, które podjęły się trudnego zadania  - przygotowania potraw, o których była mowa na kartach sagi Pieśń Lodu i Ognia napisanej przez Georga R.R. Martina. Poradnik kucharski rozpoczyna wstęp od autora serii, w którym zdradza on czytelnikom sekret - niestety sam gotować nie umie, ale za to posiada ogromny talent do jedzenia.

Muszę przyznać, że wypróbowałam trochę przepisów z książki(poniżej macie zdjęcia dwóch z tych wszystkich, które udało mi się wcielić w życie) i byłam zachwycona.
W książce na każdą potrawę znajdują się dwa przepisy - jeden średniowieczny, a drugi nowoczesny - te pierwsze są zdecydowanie prostsze, a składników jest mniej i nie są bardzo wyszukane.
Przed każdym jadłem znajduje się fragment z książki, w którym mowa właśnie o tym smakołyku - co moim zdaniem jest świetnym pomysłem, bo sądzę, że niewiele osób, które miały do czynienia z lekturą, będą pamiętać, kiedy został wspomniany biały chleb(taki jak ten poniżej) czy na przykład lemoniada. Poradnik jest podzielony także na regiony - można w nim znaleźć jedzenie z Mur, Dorzecza, Królewskiej Przystani oraz innych. Przed całym podziałem znajdują się podstawowe przepisy, które przydają się przy przygotowaniu niektórych potraw opisanych w dalszej części książki.
Wszystko jest napisane bardzo prostym językiem, a żeby przygotować jadła nie trzeba mieć nadzwyczajnego talentu kucharskiego(jak mnie się udało, to wam na pewno też się uda!).

Pomysł na książkę moim zdaniem jest kapitalny, szczególnie przypadnie na pewno fanom sagi, będą oni mogli jeszcze lepiej poznać swoich ulubionych bohaterów, kosztując te same potrawy, co oni!

przepis ze strony 35

przepis ze strony 175



34 komentarze:

  1. Kusi mnie strasznie ta książka ale ostatnio kupiłam za dużo książek kucharskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz poprosić jakiegoś mikołaja o taki prezent. :)

      Usuń
    2. Kurde, świat byłby piękny, gdyby u mnie w rodzinie były prezenty pod choinkę... Jak byłam młodsza to co roku, a teraz skończyło się. A MNIE NIE STAĆ NA WSZYSTKO CO CHCĘ! :D Co dziwniejsze - nie spędzam chętnie czasu w kuchni, ale do tej ksiązki ciągnie mnie ogromnie. Może dzięki niej zaczełabym jakieś eksperymenty. :D

      Usuń
    3. Oj tak... Książki pod choinkę... To byłoby coś pięknego.. Zamiast wydawać 30 zł na słodycze, wolałabym dobrą książkę ;)

      Usuń
    4. I jak? Znalazłyście coś oprócz słodyczy pod choinką? :D

      Usuń
    5. Ja słodyczy pod choinką nie miałam, było za to kilka propozycji książkowych :)

      Usuń
  2. Ja właśnie chcę taki prezent, wzięłam udział w konkursie na pewnej stronie i jak się uda to będę wniebowzięta! MUSZĘ MIEĆ! inną pozycją która mnie interesowała były te sentencje Tyriona, ale czytałam jedną recenzję i okazało się, że to 160 stron i każda strona = 1 cytat. Kpina. :P t5ak więc jeśli chodzi o Pieśń lodu i ognia to ograniczę się chyba do tej książki kucharskiej. :D (mimo że mam dwie lewe ręce)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tam wygralas tę książkę? :)

      Usuń
  3. Chętnie bym kupiła :3 Może w końcu miałabym motywację, by nauczyć się gotować :3

    Mój mąż umrze z głodu :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe chyba wręcz przeciwnie, bedzie jadał az mu sie beda uszy trzęsly ;p

      Usuń
    2. Z tą książką gotowanie może nie byłoby tak trudną sztuką! :)

      Usuń
    3. po to ona jest - aby nawet mężczyźni pojęli tajniki gotowania

      Usuń
  4. Chcę zjeść taki chleb! :) Ja jakoś nie lubię książek kucharskich :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię książek kucharskich, ale taką bym nie pogardziła. :D

      Usuń
    2. Ja tam w zasadzie wolę oglądać filmiki dot. gotowania, łatwiej coś zrozumieć xD

      Usuń
    3. Ale książki kucharskie mają piękne, ogromne ilustracje : D

      Usuń
    4. I te ilustracje aż chce się schrupać

      Usuń
  5. Łał naprawdę syper pomysł ba książkę kucharska !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, sam tytuł przyciąga :)

      Usuń
    2. Tytuł rzeczywiście oryginalny jak na kucharską książkę

      Usuń
  6. Ładna okładka, bardzo kusi, ale bym jej nie kupiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie ciekawią te ciasteczka cytrynowe. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na nie zwróciłam uwagę *.*

      Usuń
    2. Nie jadłam jeszcze ciasteczek cytrynowych :D Dobre są? :D

      Usuń
    3. Ja też nie jadłam, jak na razie pożeram wzrokiem :D

      Usuń
    4. pożeranie wzrokiem okładek to moje hobby - mam to we krwi ;)

      Usuń
  8. Może nie dla siebie, ale dla siostry bym ją kupiła, ona niech gotuję, ja będę degustować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak rodzienstwo na cos sie przydaje :D

      Usuń
    2. No jasne! Ona jedna potrafi w moim domu piec dobre ciasta :D

      Usuń
    3. A ja jestem jedynaczką, ale babcia i mama też są świetne :3

      Usuń
  9. Och, pyszności! Może kupię dla babci?

    OdpowiedzUsuń
  10. O tej tej Pieśni Lodu już dużo słyszałam, ale wciąż mnie do tej książki nie ciągnie :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale takie cytrynowe ciasteczko chętnie bym schrupała :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za odwiedzenie bloga. : )
Jeżeli zostawisz po sobie ślad na pewno Cię odwiedzę.

Czytelnicy:

Facebook

Było tu...

Przenieś się w czasie:

Kaśka podrywaczka - Marta Fox

Zaglądam:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Wina Gwen Frost

Czwarta część serii Akademia Mitu.

Przed moimi oczyma mignęła twarz – najpotworniejsza, jaką kiedykolwiek ujrzałam. Mimo że ze wszystkich sił starałam się zapomnieć o tym, co się stało, widziałam go wszędzie. To był Loki – bóg złoczyńca, którego uwolniłam wbrew własnej woli. Powinnam była zgadnąć, że moja pierwsza prawdziwa randka z Loganem Quinnem zakończy się kompletną porażką. Gdybyśmy wpadli w zasadzkę żniwiarzy albo wdali się w jakąś przypadkową bójkę, byłabym mniej zaskoczona. Ale dać się aresztować podczas popijania kawy w modnej knajpie?Tego nie przewidziałam. Zostałam oskarżona o dobrowolne udzielenie pomocy żniwiarzom w uwolnieniu Lokiego z więzienia – a osobą, która prowadzi przeciw mnie rozprawę jest Linus Quinn, ojciec Logana. Najgorsze, że niemal wszyscy w akademii uważają mnie za winną tej zbrodni. Jeśli mam z tego wyjść cało i zdrowo, muszę się sama zatroszczyć o obronę…

Książka w mieście